czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 2/Rozbrykane duszyczki

Był śliczny wiosenny dzień, cały las wypełniony był pięknymi, kolorowymi kwiatami, słońce rozrzucało po lesie swoje ciepłe promienie a wiatr delikatnie poruszał gałęziami drzew. Tego właśnie dnia Dangera wstała bladym świtem i obudziła swoje dzieciątka. Wilczyca planowała po raz pierwszy wziąć swoje dzieci na spacer po za teren leży. Z początku maluchy nie były zachwycone tym pomysłem ale gdy tylko rozbudziły się porządnie mama nakarmiła swoje skarby i wyprowadziła z rodzinnej groty. Wilczęta były zachwycone i podekscytowane widząc wychodzące zza horyzontu słońce, widziały je bowiem pierwszy raz o tak wczesnej porze. Maluchy urzekły wyjątkowe kolory wschodzącego słońca, długo stały jak za hipnotyzowane patrząc na skąpaną w słońcu dolinę. Jednak ich głębokie zauroczenie minęło gdy mama popędziła wilczątka do wyjścia na spacer. Maluchy natychmiast ruszyły przed siebie biegiem gubiąc za sobą widok wilczych leż. Mama dążyła za nimi powoli bacznie wypatrując czy nic im nie zagraża. Z czasem maluchy zaczynały opadać z sił i Dangera postanowiła zrobić im odpoczynek w pobliżu pewnej młodej sosny. Małej Wandzie bardzo spodobał się uroczy zapach pochodzący od drzewa, Lupo również się spodobał a nie zwracał na to uwagi tak jak siostra. Po krótkim odpoczynku wilczki ruszyły dalej w drogę. Po pewnym czasie las robił się już co raz mniej gęsty i po między drzewami prześwitywało słońce, maluchy były zachwycone. Ich matka była szczęśliwa widząc ich radość.
-Och tak niewiele wam potrzeba do radości! Ale to dobrze bo to znaczy że nie jesteście zachłanni i macie dobre serca.-powiedziała dumna matka do swoich dzieci.
Maluchy nie mogły zrozumieć tego co matka do nich powiedziała i patrzyły na nią ze zdziwieniem.
-Och nie przejmujcie się kiedyś zrozumiecie... Musicie tylko troszkę podrosnąć!-uśmiechnęła się szczęśliwa.
Rodzinka szła dalej aż dotarli na nie wielką polanę gęsto porośniętą kwiatami. Maluchy rzuciły się pędem przed siebie i rozpoczęła się zabawa. Ich matka pozostała w cieniu drzew przyglądając się zabawie dzieci. Nagle z drugiej strony polany dokładnie na przeciwko Dangery z pomiędzy drzew wyłonił się Soul basior alfa i ojciec Wandy i Lupo. Dzieci ucieszyły się na widok ojca równie mocno jak i matka. To był wyjątkowy dzień dla całej rodzinki ponieważ mogli spędzić go razem. Rodzinka bawiła się razem aż do zachodu słońca kiedy to musiała wracać do leży na kolację, gdzie czekała już na nich cała wataha. Maluchy zaczęły opowiadać wszystkim jak dobrze bawiły się tego dnia a później udały się do groty i zasnęły wtulone w matkę, Soul jednak musiał dopełnić swych obowiązków i został by czuwać nad śpiącą watahą wraz z grupą alf.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz