Lupo i Wanda bardzo kochali swojego ojca a zwłaszcza zabawy z nim. Jednak najbardziej lubiły gdy ojciec zabierał je na spacery po lesie. Z biegiem czasu spacery i wspólne zabawy z ojcem zdarzały się co raz rzadziej. Wilczki nie były z tego powodu zachwycone, widywały ojca tylko kiedy tulił je do swojej piersi na dobranoc i odchodził na nocny obchód leży i mrocznej góry na której się one znajdowały. Maluchy nie rozumiały danej sytuacji dla czego ojciec nie zwraca już na nie uwagi. To intrygujące pytanie wilczki postanowiły zadać swojej ukochanej matce, zastały ją pod czas rozmowy z jej najlepszą przyjaciółką Atą.
-Mamuś!- zawołał Lupo.
-O tu są moje skarby! Jesteście głodne?-ucieszyła się matka z widoku dzieci.
-Tak... znaczy... nie...znaczy...-jąkała się Wanda.
-Mamo my nie chcemy jeść. Chcemy cię o coś zapytać... to ważne.-wytłumaczył Lupo.
-Pytajcie.-uśmiechnęła się Dangera.
-Mamo chcemy wiedzieć dlaczego tatuś już nas nie kocha?-zapytała Wanda.
-Co takiego?!-zaskoczyła się matka pytaniem.
-No bo on już w cale się nami nie przejmuje...-żalił się Lupo.
-Och hahaha! Co wy mówicie skarby wy moje? Tatuś was nigdy nie przestanie kochać!-uśmiała się Dangera.
-Ale dla czego nie chce z nami spędzać czasu?-zapytała Wanda.
-Oj córciu, tatuś bardzo was kocha ale ma ostatnio dużo ważnych rzeczy na głowie i jest bardzo zajęty.-wyjaśniła matka.
-Co ma na głowie? Ja go widziałem ostatnio to na głowie nic nie miał!-powiedział pewny siebie Lupo.
-Hahaha!-wybuchnęły Dangra i Ata.
-Synku tak się mówi jak ktoś ma dużo zajęć, że ma "dużo na głowie".-wyjaśniła roześmiana matka.
-...?-zawstydzony i zdziwiony Lupo nie odezwał się tylko zrobił kwaśną minę.
-No dobrze mamuś to my już pójdziemy...-powiedziała Wanda widząc zawstydzonego brata.
-Dobrze córciu. A nie jesteście głodni?
-Nie!-podpowiedziały wilczki i pobiegły w kierunku leży, wilczyce zostały same.
-Wiesz nie dziwie się im.-powiedziała Ata.
-Dlaczego tak mówisz?
-No bo to prawda że ostatnio prawie nikt go nie widuje... no chyba że w nocy na patrolu.
-Nie wiem o czym mówisz on się nic a nic nie zmienił.-powiedziała pewnie Dangera.
-Czy wy czegoś nie ukrywacie?-zapytała z ciekawości Ata.
-Bzdury opowiadasz ani ja ani on nic nie ukrywamy! Jesteś moją przyjaciółką i wątpisz?!
-Nie... wybacz nie powinnam wątpić w ciebie.
-Nic nie szkodzi ale zmieńmy temat zanim dojdzie do sprzeczki.- zasugerowała Dangera.
-Nie musimy, ja i tak już muszę iść. Jestem potwornie głodna.
-Skoro tak to do zobaczenia wieczorem przy kolacji.
-Jasne do zobaczenia!-pożegnała się wilczyca i odbiegła.
Dangera pozostała na miejscu sama aż do wieczora rozmyślając o tajemniczym zachowaniu męża które w brew temu co powiedziała swojej przyjaciółce, zauważała i czuła że coś jest nie tak. Kiedy nadszedł wieczór postanowiła udać się na poważną rozmowę z Soulem. Wszystkie wątpliwości zamierzała wyjawić swojemu ukochanemu...
wtorek, 24 czerwca 2014
czwartek, 12 czerwca 2014
Rozdział 2/Rozbrykane duszyczki
Był śliczny wiosenny dzień, cały las wypełniony był pięknymi, kolorowymi kwiatami, słońce rozrzucało po lesie swoje ciepłe promienie a wiatr delikatnie poruszał gałęziami drzew. Tego właśnie dnia Dangera wstała bladym świtem i obudziła swoje dzieciątka. Wilczyca planowała po raz pierwszy wziąć swoje dzieci na spacer po za teren leży. Z początku maluchy nie były zachwycone tym pomysłem ale gdy tylko rozbudziły się porządnie mama nakarmiła swoje skarby i wyprowadziła z rodzinnej groty. Wilczęta były zachwycone i podekscytowane widząc wychodzące zza horyzontu słońce, widziały je bowiem pierwszy raz o tak wczesnej porze. Maluchy urzekły wyjątkowe kolory wschodzącego słońca, długo stały jak za hipnotyzowane patrząc na skąpaną w słońcu dolinę. Jednak ich głębokie zauroczenie minęło gdy mama popędziła wilczątka do wyjścia na spacer. Maluchy natychmiast ruszyły przed siebie biegiem gubiąc za sobą widok wilczych leż. Mama dążyła za nimi powoli bacznie wypatrując czy nic im nie zagraża. Z czasem maluchy zaczynały opadać z sił i Dangera postanowiła zrobić im odpoczynek w pobliżu pewnej młodej sosny. Małej Wandzie bardzo spodobał się uroczy zapach pochodzący od drzewa, Lupo również się spodobał a nie zwracał na to uwagi tak jak siostra. Po krótkim odpoczynku wilczki ruszyły dalej w drogę. Po pewnym czasie las robił się już co raz mniej gęsty i po między drzewami prześwitywało słońce, maluchy były zachwycone. Ich matka była szczęśliwa widząc ich radość.
-Och tak niewiele wam potrzeba do radości! Ale to dobrze bo to znaczy że nie jesteście zachłanni i macie dobre serca.-powiedziała dumna matka do swoich dzieci.
Maluchy nie mogły zrozumieć tego co matka do nich powiedziała i patrzyły na nią ze zdziwieniem.
-Och nie przejmujcie się kiedyś zrozumiecie... Musicie tylko troszkę podrosnąć!-uśmiechnęła się szczęśliwa.
Rodzinka szła dalej aż dotarli na nie wielką polanę gęsto porośniętą kwiatami. Maluchy rzuciły się pędem przed siebie i rozpoczęła się zabawa. Ich matka pozostała w cieniu drzew przyglądając się zabawie dzieci. Nagle z drugiej strony polany dokładnie na przeciwko Dangery z pomiędzy drzew wyłonił się Soul basior alfa i ojciec Wandy i Lupo. Dzieci ucieszyły się na widok ojca równie mocno jak i matka. To był wyjątkowy dzień dla całej rodzinki ponieważ mogli spędzić go razem. Rodzinka bawiła się razem aż do zachodu słońca kiedy to musiała wracać do leży na kolację, gdzie czekała już na nich cała wataha. Maluchy zaczęły opowiadać wszystkim jak dobrze bawiły się tego dnia a później udały się do groty i zasnęły wtulone w matkę, Soul jednak musiał dopełnić swych obowiązków i został by czuwać nad śpiącą watahą wraz z grupą alf.
-Och tak niewiele wam potrzeba do radości! Ale to dobrze bo to znaczy że nie jesteście zachłanni i macie dobre serca.-powiedziała dumna matka do swoich dzieci.
Maluchy nie mogły zrozumieć tego co matka do nich powiedziała i patrzyły na nią ze zdziwieniem.
-Och nie przejmujcie się kiedyś zrozumiecie... Musicie tylko troszkę podrosnąć!-uśmiechnęła się szczęśliwa.
Rodzinka szła dalej aż dotarli na nie wielką polanę gęsto porośniętą kwiatami. Maluchy rzuciły się pędem przed siebie i rozpoczęła się zabawa. Ich matka pozostała w cieniu drzew przyglądając się zabawie dzieci. Nagle z drugiej strony polany dokładnie na przeciwko Dangery z pomiędzy drzew wyłonił się Soul basior alfa i ojciec Wandy i Lupo. Dzieci ucieszyły się na widok ojca równie mocno jak i matka. To był wyjątkowy dzień dla całej rodzinki ponieważ mogli spędzić go razem. Rodzinka bawiła się razem aż do zachodu słońca kiedy to musiała wracać do leży na kolację, gdzie czekała już na nich cała wataha. Maluchy zaczęły opowiadać wszystkim jak dobrze bawiły się tego dnia a później udały się do groty i zasnęły wtulone w matkę, Soul jednak musiał dopełnić swych obowiązków i został by czuwać nad śpiącą watahą wraz z grupą alf.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
